Nabożeństwa maryjne

16.09.2020

Droga Krzyżowa ze św. Maksymilianem

214 czytań · Drukuj

 

Wstęp

Każdy z nas dźwiga swój krzyż. Czasem wydaje się, że jest on za ciężki, że może jakiś inny, drugiego człowieka, bardziej by nam odpowiadał. Jednakże tylko ten, który został nam dany, jest idealnie dopasowany wymiarami i ciężarem do naszych możliwości. To zupełnie naturalne, że boimy się cierpienia, lecz posłuchajmy nauki św. Maksymiliana: „Jeżeli bolesnym cierpieniem Bóg nas nawiedzi i dusza kroczy drogą ciernistą, cieszyć się trzeba, że Bóg przeznacza nas do wielkiej doskonałości”.

Weźmy więc swój krzyż i podążajmy ze św. Maksymilianem za Chrystusem, ramię w ramię na górę zbawienia. Nie ma innej drogi do szczęśliwej wieczności, jak tylko droga prowadząca przez Kalwarię, przez Krzyż. Gdy już tam dojdziemy, postawmy swój krzyż obok Krzyża Jezusa. On, rozpięty między niebem a ziemią, zaprasza nas do siebie, źródła miłości i przebaczenia. Jego rozpostarte ramiona chcą nas przygarnąć ze wszystkim, co w nas ułomne i słabe, by ofiarować Bogu Ojcu ostatnim westchnieniem: „Wykonało się!”.

 

Stacja I – Sądzenie Boga

Już Go osądziłem… Wydałem wyrok… Umyłem ręce i posłałem Boga – pełnię Miłości – na Krzyż… Tak łatwo potępiam tych, którzy skazali Boga na śmierć… A przecież wiem, że choć sam doświadczam bólu bycia osądzonym przez innych, to jednak tyle razy ten wyrok sprzed dwóch tysięcy lat powtarza się w moim sercu.

"Skarbem są bracia krzyżujący – uczy św. Maksymilian – kochaj ich. Ukrzyżowanym być z miłości ku Ukrzyżowanemu, jedyne szczęście na ziemi”.

Czy potrafisz tak jak on przeżywać tajemnicę swojego cierpienia?

Święty Maksymilianie, ucz nas być szczęśliwymi w cierpieniu!

 

Stacja II – Dźwiganie Krzyża

Bez słowa sprzeciwu, pretensji czy żalu...

... bierze Jezus Krzyż na swoje ramiona. Nie pyta: „Dlaczego?” Milcząca zgoda na Krzyż jest wypełnieniem woli Ojca, początkiem krzyżowej drogi zbawienia każdego z nas. Mówię, że kocham Boga… Dlaczego więc uciekam od krzyża, a cierpienie przyjmuję często jako karę? A przecież „cierpienie i ofiara są sprawdzianem miłości”.

Uczy św. Maksymilian: „Im dusza silniejszą i mężniejszą z pomocą łaski Bożej się staje, tym i większy krzyż na jej ramiona wkłada Bóg, by jak najwierniej życiem swym obraz Ukrzyżowanego odzwierciedliła”.

Czy rozumiesz już tajemnicę Krzyża?

Święty Maksymilianie, ucz nas kochać krzyże dnia codziennego!

 

Stacja III – Pierwszy upadek

Upadłeś, Panie, pod brzemieniem Krzyża, który grzechy ludzkości uczyniły dla Ciebie tak ciężkim… Dziękuję Ci, że zebrałeś siły, aby powstać. Wiem, to z miłości do mnie… Wiedziałeś przecież, że ja, mały człowiek, tysiące albo nawet setki tysięcy razy legnę pod ciężarem swoich grzechów, nałogów, namiętności. Dziękuję Ci, Panie, za trud powstania, który jest dla mnie ciągłą zachętą do nawrócenia...

Uczy o. Kolbe: „W razie upadku – nigdy się nie smuć, bo to cuchnąca pycha; ale przeciwnie – z wielką miłością i weselem ducha powstań zaraz i idź naprzód! Ten upadek wynagródź aktem miłości doskonałej”.

Czy rozumiesz już, że kochać to znaczy powstawać?

Święty Maksymilianie, wyproś nam łaskę ufnego powstawania z upadków!

 

Stacja IV – Spotkanie z Matką

To chyba najcudowniejsze, a zarazem najboleśniejsze spotkanie na Twojej Drodze Krzyżowej, Panie. Pełne miłości spojrzenie, w którym zawarta jest milcząca, lecz pełna bólu zgoda Matki na cierpienie Syna. Choć po ludzku przegrałeś, Panie, to jednak Twoja Matka ani przez moment nie zwątpiła, że w tym, zdawałoby się bezsensownym cierpieniu, wypełnia się wola Ojca. Każdy z nas przeżywa swoją prywatną Golgotę i zawsze spotyka na niej swoją milczącą matkę. Tak wiele matek spotyka swoich synów na różnych drogach krzyża. Milcząca obecność w cierpieniu drugiego człowieka najbardziej upodabnia mnie do Twojej Matki, Panie.

Uczy o. Kolbe: „Nic tak nas nie zbliża do Niepokalanej i nie utwierdza w miłości, jak właśnie miłość połączona z cierpieniem z miłości. Na tej to właśnie drodze cierpienia możemy się przekonać, czy naprawdę jesteśmy Jej całkowicie oddani, bez żadnych zastrzeżeń”.

Czy rzeczywiście oddałeś się całym sercem Niepokalanej?

Święty Maksymilianie, ucz nas bezgranicznej ufności do Niepokalanej!

 

Stacja V – Pomocne ramię

Nareszcie znalazł się ktoś, by Ci pomóc, Panie. Wprawdzie niechętnie, miał przecież swoje własne zajęcia. Rzadko zdarzają się ludzie, którzy chcą pomóc tak zupełnie bezinteresownie… Zawsze coś za coś. Ja też się do tego przyzwyczaiłem i często robię tak samo. Nie potrafię, albo po prostu nie chcę, pomóc swojemu Bogu, który oczekuje w potrzebujących braciach dobrego słowa, moich silnych dłoni. Ja, który noszę zaszczytne miano rycerza Niepokalanej, tak łatwo zatracam Twój obraz w swoim sercu, Panie. Nie potrafię go dostrzec w sercu drugiego człowieka.

Rycerz Niepokalanej, uczy o. Kolbe: „Nie zacieśnia serca do siebie tylko, ani do rodziny, krewnych, bliskich, przyjaciół… ale obejmuje nimi świat cały, wszystkich i każdego z osobna, bo oni wszyscy odkupieni Krwią Pana Jezusa, wszyscy nasi bracia”.

Czy potrafisz bezinteresownie służyć potrzebującym?

Święty Maksymilianie, ucz nas wrażliwości na ludzkie cierpienie!

 

Stacja VI – Weronika

Zobacz, Panie, jakaś kobieta przepycha się przez tłum i z chustą podbiega do Ciebie. Otarła Ci twarz z krwi, potu i brudu. Zbyt szybko i cicho to zrobiła, by było to tylko na pokaz. Cichy gest wykonany z kobiecą delikatnością i szybkie zniknięcie w tłumie. Czy byłoby mnie stać na taki gest odwagi? Nagradzasz, Panie, miłosierne serce Weroniki: zwykła biała chusta staje się odtąd najwierniejszym portretem umęczonego Zbawcy. Tym gestem mówisz mi, Panie, że przez każdy dobry uczynek odmalowuje się we mnie na nowo Twoje Oblicze.

Uczy o. Kolbe: „Na wzór tego pierwszego Syna Boga-Człowieka nieskończonego, mają urabiać się odtąd dzieci Boże, kopiując w sobie rysy Boga-Człowieka. Im kto dokładniej odtworzy w sobie obraz Chrystusa Pana, tym bardziej zbliży się do Bóstwa, ubóstwi, stanie się Człowiekiem-Bogiem”.

Czy obraz Chrystusa w twojej duszy jest dla innych czytelny?

Święty Maksymilianie, ucz nas odważnej miłości!

 

Stacja VII – Drugi upadek

O Panie, Ty znowu upadłeś. Jesteś coraz słabszy. Czy dasz radę dojść na miejsce – do celu Twojej wędrówki? Upadłeś po raz drugi, bo ja znowu upadłem. Coś mi nie wyszło, stoczyłem się tak nisko, że zatarł się znów we mnie Twój obraz, Panie. Wiem, że Twój drugi upadek był boleśniejszy od pierwszego. Wiedziałeś, że ja tak często zatracam godność człowieka, dlatego upadłeś tak nisko, by móc mnie podnieść na nowo. Za Twoim przykładem wstanę, Panie. I pójdę dalej…

Uczy o. Kolbe: „Choćby kto naprawdę był pewny, że jest silny, niech uważa, by nie upadł… Na sobie nie można nigdy polegać, lecz tylko na łasce Bożej”.

Czy modlisz się o łaskę wytrwania w dobrym?

Święty Maksymilianie, ucz nas wytrwałości w powstawaniu z upadków!

 

Stacja VIII – Płaczące kobiety

Zobacz, Panie, ile kobiet Cię opłakuje. Muszą Cię bardzo kochać… Ale Ty uczysz je, że mają płakać nad sobą i nad swoimi dziećmi, bo ich grzechy są prawdziwym powodem Twojego Krzyża. Pamiętam te chwile, Panie, kiedy w moim rodzinnym domu płakała nade mną matka. Czy jej łzy stały się dla mnie, jak dla małego Mundka, początkiem drogi nawrócenia i wielkiej świętości? Te płaczące kobiety na Twojej drodze, Panie, są obrazem wszystkich niesprawiedliwości współczesnego świata, nieludzkich systemów i wojen. Czy potrafię je dziś pocieszyć? Czy może zamykam się tylko w małym światku swoich prywatnych spraw?

Pyta cię św. Maksymilian: „Czy Twoim ideałem jest przelanie krwi dla Chrystusa?” I podpowiada: „Jeżeli nie jednorazowo, to przez całe życie, przez sumienne wykonywanie swoich obowiązków… Bo w pracy nad nawróceniem i uświęceniem dusz najskuteczniej działa się krzyżem, cierpieniem, ofiarą”.

Czy potrafisz szczerze płakać z płaczącymi?

Święty Maksymilianie, ucz nas „płakać nad sobą”!

 

Stacja IX – Trzeci upadek

To już trzeci raz, jak upadłeś, Panie. Długo leżałeś, nie mogłeś powstać. Ja wiem, dlaczego tak długo nie wstawałeś. Musiałeś po raz kolejny mnie poskładać, postawić na nogi, bym był podobny do człowieka. Znów zatraciłem Twój obraz, sprofanowałem Twoją świątynię, którą jest moje ciało. Zrobiłem z niej przedmiot moich przyjemności – dlatego Ty znowu upadłeś. Dobrze, że to odkryłem, Panie. Łatwiej mi teraz powstać i odbudować to, co zrujnowałem, i dalej Ci towarzyszyć. Albowiem początkiem nawrócenia jest uznanie swojej grzeszności.

Uczy cię o. Kolbe: „Moi najdrożsi, niech każdy upadek, chociażby najcięższy i powtarzający się, posłuży nam zawsze tylko za szczebel do wyższej doskonałości. Na to bowiem tylko Niepokalana dopuszcza upadek, by wyleczyć nas z miłości własnej, pychy, przywieść do pokory i tak uczynić uleglejszymi łaskom Bożym”.

Czy starasz się być człowiekiem pokornym?

Święty Maksymilianie, ucz nas prawdziwej pokory!

 

Stacja X – Obnażenie

Obdarli Cię, Panie, z szat, z godności. Tyle krwawiących ran, potu i brudu, że trudno Cię nawet rozpoznać. Jednak ja wiem, że chociaż odarty jesteś ze wszystkiego, co ludzkie i Boskie, nadal jesteś tym samym Chrystusem, w którego „kiedyś” uwierzyłem… Twój obraz we mnie po tylu latach wzlotów i upadków jest podobny do tego, który w tej chwili mam przed oczyma. Właśnie! Dlaczego mi przypomniałeś, Panie, jak wyglądasz we mnie, w moim upadłym człowieczeństwie, w moim zapatrzeniu się tylko w to, co daje przyjemność, zysk i złudne szczęście. Nie mogę patrzeć, jak cierpisz, Panie! Pójdę odnowić w sobie Twój obraz.

Uczy cię o. Kolbe: „Za wielkie jest serce człowieka, by je można było zapełnić pieniądzem, zmysłowością lub zwodniczym, choć odurzającym, dymem sławy. Ono pragnie dobra wyższego, bez granic i wiecznie trwającego. A takim dobrem jest tylko – Bóg”.

Czy szanujesz godność swojego ciała, które jest świątynią Ducha Świętego?

Święty Maksymilianie, ucz nas czystości serca!

 

Stacja XI – Ukrzyżowanie

Panie, pozwól mi wraz z Tobą ukrzyżować to wszystko, co mnie boli i dręczy. Pozwól mi przybić do tego drzewa wszystkie moje wyrzuty sumienia, wszystkie niesprawiedliwości, jakich się dopuściłem. Niech to wszystko na nim zostanie… Chcę odrodzić się nowy, wraz z Tobą. Wiem, Panie, że niosąc Krzyż wziąłeś na swoje barki to wszystko, co mnie poniża i odczłowiecza, wszystkie moje bolączki, całe moje, nieraz podłe, życie i wniosłeś tu, na Kalwarię. A wszystko po to, abym mógł powstać z Tobą za trzy dni do nowego, godnego i pięknego życia w pełni człowieczeństwa. Bym był naprawdę Twoim odbiciem.

Uczy o. Kolbe: „Najpiękniejszą i najprawdziwszą księgą, gdzie można do końca zgłębiać Miłość, by ją naśladować, jest Ukrzyżowany”.

Czy jesteś cierpliwy w cierpieniu?

Święty Maksymilianie, ucz nas miłości Krzyża!

 

Stacja XII – Śmierć

„Wykonało się!” Wypełniłeś do końca wolę Ojca, Panie. Umierasz… Zawstydza mnie Twoja miłość. W męce konania myślisz ciągle o mnie. Dajesz mi swoją Matkę. Co czułeś, Panie, w tej straszliwie długiej godzinie? „Istnieją cierpienia większe – mówił do braci o. Kolbe – wobec których nasze są niczym. To są cierpienia, które Pan Jezus na krzyżu znosił, kiedy wołał: «Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił»”. Czy u kresu swojego życia będę mógł za Chrystusem wypowiedzieć te słowa: „Wykonało się”? Czy moje życie jest ciągłym „tak” mówionym Bogu na wszystko?

Umacnia cię o. Kolbe: „Jakimże pokojem i szczęściem przejmować nas będzie na łożu śmierci ta myśl, żeśmy się dla Niepokalanej bardzo, a bardzo wiele się natrudzili i nacierpieli”.

Czy modlisz się o łaskę dobrej śmierci?

Święty Maksymilianie, ucz nas umierania dla świata!

 

Stacja XIII – Zdjęcie z Krzyża

Zdjęli Cię, Panie i oddali Matce. Tak jak kiedyś trzymała Cię na kolanach, tak teraz wróciłeś w Jej Macierzyńskie ramiona. Szłaś Maryjo, od początku za swoim Synem. Ukryta w tłumie, widziałaś wszystko… Przeżywałaś każdy upadek, każde potknięcie, każde zadane uderzenie… Teraz, oddali Ci Go martwego. Twoja Matka, Panie, jest z Twojej woli naszą matką. Od dziś będzie Ona chodzić za każdym z nas, będzie goić nasze rany, prosić, upominać, bo Ty, Bóg, dałeś Jej nas wszystkich za synów i córki.

Uczy o. Kolbe: „Droga Niepokalanej, mimo że nieraz jest krzyżykami i cierpieniem usłana, nie jest jednak taka ciężka, niejasna; zawsze to ciepło matki odczuwamy”.

Czy potrafisz dziękować Bogu za dar Niepokalanej?

Święty Maksymilianie, ucz nas bezgranicznego zawierzenia Niepokalanej!

 

Stacja XIV – Grób

Nie ma Go, został zabrany przez dobrych ludzi, którzy dali Mu miejsce odpoczynku. Mój Król śpi, ale wiem, że nadchodzi wiosna zmartwychwstania. On powstanie w chwale. A ja, co mam robić? Idź – zdaje się mówić Jezus – obmyj się z wszelkiego brudu i odpocznij. Wszak natrudziłeś się, podążając moją, a właściwie swoją, drogą krzyżową. To, co złe, już minęło. Jeśli pójdziesz i obmyjesz się, oczyścisz się z kurzu przebytej trasy życia, to powstaniesz wraz ze Mną. Teraz zatrzymaj się i odpocznij, bo jeszcze czeka cię dużo trudu, wiele zmagań, jeszcze kres twej wędrówki nie nadszedł…

Uczy cię o. Kolbe: „Pozwólmy, żeby Pan Bóg w ogniu cierpienia oczyścił dusze nasze… Starajmy się odczuwać rękę Bożą we wszystkim. Nie dajmy się omamić pokusom. Niedługo przyjdzie przejście do wieczności”.

Czy wierzysz, że grób nie jest kresem Twojego życia?

Święty Maksymilianie, wyproś nam łaskę odrodzenia się do nowego życia!

 

Zmartwychwstanie

I przyszedł poranek zmartwychwstania…, bo ostatnie słowo nie może należeć do śmierci… Miłość zwyciężyła śmierć, piekło i szatana, a tym samym otworzyła nam bramy nieba… Zmartwychwstanie Chrystusa to nasza nadzieja, sens życia, walk, cierpienia i umierania… Żyjemy zmartwychwstaniem, kiedy codziennie, wbrew ludzkiej naturze, podnosimy się z nędzy grzechu, aby żyć w wolności dziecka Bożego, czynić dobro, rozdawać miłość i uśmiech, otwierać się na potrzeby bliźnich. To dzięki zmartwychwstaniu Jezusa możemy być mocniejsi niż warunki, w których przyszło nam żyć.

Uczy cię o. Kolbe: „Choćby kto miał nieszczęście duchowo umrzeć, choćby mu szatan mówił, że już nigdy z martwych nie powstanie, wystarczy szczere zwrócenie się do Pośredniczki Łask wszelkich – Niepokalanej, by uzyskać nie tylko łaskę zmartwychwstania, ale także, by osiągnąć wysoki, bardzo wysoki stopień świętości”.

A jakie będzie twoje zmartwychwstanie – do życia czy do śmierci?

Święty Maksymilianie, wypraszaj nam łaskę zmartwychwstania do życia w niebie!

 

Zakończenie

Dziękuję Ci, Panie, że pozwoliłeś mi przejść z Tobą Drogę Krzyżową… Dziękuję Ci za rady, jakich udzielałeś mi w słowach św. Maksymiliana… Ty wiesz, Panie, jak czasem trudno mi wierzyć w sens cierpienia. Twoje rany i przebity bok są dla mnie gwarancją, że nie trudzę się na próżno, że nie zmierzam donikąd. Wierzę, Panie, że po mrokach Golgoty nadejdzie poranek Zmartwychwstania… i zwrócisz się wtedy do mnie: „Pokój z tobą”. Zasiądziesz przy stole i poznam Cię przy łamaniu chleba. Weźmy sobie na koniec do serca jeszcze jedną radę, jaką daje nam św. Maksymilian: „Nienawiść nie jest siłą twórczą. Siłą twórczą jest miłość! Nie zmogą nas te cierpienia, tylko przetopią i zahartują. Wielkich ofiar trzeba naszych, aby okupić szczęście i pokojowe życie tych, co po nas przyjdą”.

Święty Maksymilianie, ucz nas życia w miłości!

 

Wspomóż nas

wesprzyj serwis

Nabożeństwa maryjne