
Moderator

Postów: 25
Data rejestracji: 11.01.09

Główny administrator

Postów: 1
Data rejestracji: 16.03.11

Moderator

Postów: 25
Data rejestracji: 11.01.09

Nowicjusz

Postów: 3
Data rejestracji: 31.12.08

Administrator

Postów: 11
Data rejestracji: 13.02.09

Nowicjusz

Postów: 1
Data rejestracji: 19.02.09

Nowicjusz

Postów: 4
Data rejestracji: 20.02.09

Administrator

Postów: 22
Data rejestracji: 23.02.09

Moderator

Postów: 8
Data rejestracji: 24.02.09

Administrator

Postów: 22
Data rejestracji: 23.02.09
Aniu, nie posądzałabym Cię o to, że to robisz!
Ani żadnego z szanownych Forumowiczów!
Chodzi mi o to, że spotkałam się z sytuacją, kiedy ktoś "wierzący - niepraktykujący", widząc wielu "praktykujących - niewierzących", stwierdza, że cała religia jest do niczego, że będzie sobie wierzył po swojemu i modlił się bez formułek...
Myślę, że ta prosta obserwacja nie wystarczy...Jeśli mieliśmy to szczęście i ktoś (Ktoś) pokazał nam o co (a bardziej o Kogo) w tym wszystkim chodzi, powinniśmy dać świadectwo!
Stąd moje pytanie, co konkretnie możemy robić, żeby tego błędu unikać...

Moderator

Postów: 8
Data rejestracji: 24.02.09

Użytkownik

Postów: 74
Data rejestracji: 27.10.09

Początkujący użytkownik

Postów: 32
Data rejestracji: 18.04.10

Początkujący użytkownik

Postów: 32
Data rejestracji: 18.04.10

Początkujący użytkownik

Postów: 32
Data rejestracji: 18.04.10

Początkujący użytkownik

Postów: 26
Data rejestracji: 09.03.12
A to ciekawe. Mógłbys uprzejmie mi wytłumaczyć, na jakiej podstawie twierdzisz, że Komunia Sw. przyjmowana na stojąco jest grzechem.
Które z Bożych Przykazań przekraczamy?
A Komunia Sw. na rękę też jest grzechem?

Początkujący użytkownik

Postów: 32
Data rejestracji: 18.04.10

Początkujący użytkownik

Postów: 26
Data rejestracji: 09.03.12

Moderator

Postów: 25
Data rejestracji: 11.01.09
nie jest grzechem
pozdrawiam +

Początkujący użytkownik

Postów: 32
Data rejestracji: 18.04.10
Zobacz temat
Moderator

Postów: 25
Data rejestracji: 11.01.09
Uważam, że głównym błędem w kulcie maryjnym jest ilość modlitwy różańcowej, nie mająca pokrycia z życiem odmawiających tę modlitwę ludzi. Oraz to, że w naszych czasach, w których potrzeba ogromnie dużo modlitwy wypraszającej Boże Miłosierdzie, spycha się ją różańcem na drugi tor. Co o tym myślicie?
O WARTOŚCI ŻYCIA ROZSTRZYGAJĄ NIE CZYNY, CHOĆBY WIELKIE, ALE MIŁOŚĆ, CHOĆBY MAŁA.
____1 Kor 13____
www.teologia.pl www.pro-life.pl
Ave Maria, gratia plena, Dominus Tecum, benedicta Tu in mulieribus et benedictus fructus ventris Tui, Jesus. Amen.
____1 Kor 13____
www.teologia.pl www.pro-life.pl
Ave Maria, gratia plena, Dominus Tecum, benedicta Tu in mulieribus et benedictus fructus ventris Tui, Jesus. Amen.
Główny administrator

Postów: 1
Data rejestracji: 16.03.11
Bezmyślne odmawianie każdej modlitwy, nie tylko różańcowej, jest błędem. Zwykłe klepanie pacierzy dla samego klepania nie przyniesie raczej nikomu pożytku duchowego. Chociaż nie można wykluczyć, że Matka Boża i taką modlitwę przyjmie, jeżeli wypływa ona z serca Jej oddanego.
Natomiast nie nazywałbym głównym błędem odmawiania modlitwy różańcowej zamiast Koronki do Bożego Miłosierdzia. Głównym błędem w kulcie maryjnym raczej nazwałbym stawianie na równi czci Boga z czcią Maryi, a zwłaszcza w wynoszeniu Maryi ponad Boga.
Bo trzeba nam zawsze pamiętać, że Maryja jest, co prawda najwspanialszym, ale tylko człowiekiem, a nie bóstwem. Jest Ona Najświętszą Maryją Panną, która wstawia się za nami, wyprasza łaski od Boga, pośredniczy i pomaga w zbliżeniu się do Niego. Czyli czyni to, co może czynić każdy człowiek - modlić się za nas. Stąd zwracamy się do Maryi w słowach: "módl się za nami", a nie jak do Chrystusa: "zmiłuj się nad nami".
Natomiast nie nazywałbym głównym błędem odmawiania modlitwy różańcowej zamiast Koronki do Bożego Miłosierdzia. Głównym błędem w kulcie maryjnym raczej nazwałbym stawianie na równi czci Boga z czcią Maryi, a zwłaszcza w wynoszeniu Maryi ponad Boga.
Bo trzeba nam zawsze pamiętać, że Maryja jest, co prawda najwspanialszym, ale tylko człowiekiem, a nie bóstwem. Jest Ona Najświętszą Maryją Panną, która wstawia się za nami, wyprasza łaski od Boga, pośredniczy i pomaga w zbliżeniu się do Niego. Czyli czyni to, co może czynić każdy człowiek - modlić się za nas. Stąd zwracamy się do Maryi w słowach: "módl się za nami", a nie jak do Chrystusa: "zmiłuj się nad nami".
Moderator

Postów: 25
Data rejestracji: 11.01.09
Zgadzam się w 100% z tym co napisałeś. Mimo, że Maryja jest Pośredniczką wszelkich łask i cała w swojej istocie jest Niepokalanym Poczęciem, to jednak zawsze wskazywała na swojego Syna Jezusa, który w Trójcy Jedyny jest Bogiem Stworzycielem wszystkiego, widzialnego i niewidzialnego. Napisałem o tym Bożym Miłosierdziu przy okazji, bo uważam, że częściej w obecnych czasach powinniśmy odmawiać Koronkę do Bożego Miłosierdzia niż kiedykolwiek wcześniej, a najlepiej naprzemiennie z różańcem.
O WARTOŚCI ŻYCIA ROZSTRZYGAJĄ NIE CZYNY, CHOĆBY WIELKIE, ALE MIŁOŚĆ, CHOĆBY MAŁA.
____1 Kor 13____
www.teologia.pl www.pro-life.pl
Ave Maria, gratia plena, Dominus Tecum, benedicta Tu in mulieribus et benedictus fructus ventris Tui, Jesus. Amen.
____1 Kor 13____
www.teologia.pl www.pro-life.pl
Ave Maria, gratia plena, Dominus Tecum, benedicta Tu in mulieribus et benedictus fructus ventris Tui, Jesus. Amen.
Nowicjusz

Postów: 3
Data rejestracji: 31.12.08
Bóg jest Miłością. On sam jest miłosierdziem, a Maryja, Matka Jezusa jest Matką miłosierdzia więc równocześnie Tą, która najpełniej zna tajemnicę Bożego Miłosierdzia. Maryja wzięta do nieba, nie zaprzestała tego zbawczego zadania, lecz poprzez wielorakie swoje wstawiennictwo ustawicznie zjednuje nam dary zbawienia wiecznego. Inaczej mówiąc, gdy rozmawiamy z Panem Bogiem poprzez modlitwę różańcową, Maryja wstawia się o dary miłosierdzia dla nas i dla świata!
Pamiętajmy także, że każda modlitwa zwrócona do Pana Boga jest łaską i że podczas "klepania paciorków" możemy otrzymać światło Ducha Świętego.
Pozdrawiam
Pamiętajmy także, że każda modlitwa zwrócona do Pana Boga jest łaską i że podczas "klepania paciorków" możemy otrzymać światło Ducha Świętego.
Pozdrawiam
Administrator

Postów: 11
Data rejestracji: 13.02.09
Ave Maryja!
Błędem w kulcie maryjnym jest chyba przede wszystkim strach, że za mało oddamy chwały Jezusowi i że On coś utraci. Ale cóż, czyż Matka nie żyje dla dziecka, czyż Syn nie cieszy się, gdy dobrze mówimy o Jego Matce? To Pan jest Stwórcą, nie ma się czego obawiać, nic i nikt nie odbierze Mu chwały. My zaś możemy zyskać, gdy modlimy się do Maryi jako Matki wstawiającej się za nami.
Pozdrawiam
Błędem w kulcie maryjnym jest chyba przede wszystkim strach, że za mało oddamy chwały Jezusowi i że On coś utraci. Ale cóż, czyż Matka nie żyje dla dziecka, czyż Syn nie cieszy się, gdy dobrze mówimy o Jego Matce? To Pan jest Stwórcą, nie ma się czego obawiać, nic i nikt nie odbierze Mu chwały. My zaś możemy zyskać, gdy modlimy się do Maryi jako Matki wstawiającej się za nami.
Pozdrawiam
Nowicjusz

Postów: 1
Data rejestracji: 19.02.09
No cóż, o.Pio odmawiał co najmniej 40 różańców w ciągu dnia. Czy to też było "odklepywanie"?
Nowicjusz

Postów: 4
Data rejestracji: 20.02.09
Nie wiem czy o. Pio odklepywał różańce. Na pewno jego życie upływało inaczej niż nam. Mogę powiedzieć, że odmawiam codziennie tylko 2 dziesiątki różańca. Czasem zdarzy się, że cały różaniec solennie odmówię. Wiem, że nawet to czasami kosztuje mnie wiele wysiłku, ale nie nazwałabym tej modlitwy odklepywaniem. Mimo iż czasem tak trudno przychodzi ją wypełnić.
Administrator

Postów: 22
Data rejestracji: 23.02.09
Zgadzam się, przerost formy nad treścią jest błędem...tym gorszym, że odstrasza niektórych od praktyk religijnych, bo "nie czują potrzeby klepania różańca", czy "odstania tej godzinki na Mszy..."...
Macie jakieś pomysły, co zrobić żeby to zmienić? Jak pomóc sobie i innym w pogłębianiu duchowości, która jest przecież czymś pierwotnym do pobożności?
Macie jakieś pomysły, co zrobić żeby to zmienić? Jak pomóc sobie i innym w pogłębianiu duchowości, która jest przecież czymś pierwotnym do pobożności?
Moderator

Postów: 8
Data rejestracji: 24.02.09
Ja też nie czuję potrzeby odklepywania Różańca ani Koronki do Miłosierdzia Bożego, ani też odstawania godziny na Mszy św. I oczywiście nie robię tego.
Jeśli chodzi o te dwie modlitwy - Pan Jezus usilnie prosił św. Faustynę o odmawianie i promowanie Koronki, a Maryja wielokrotnie wołała o odmawianie Różańca... Wydaje się, że nie uzgodnili zeznań, prawda?
Moim zdaniem, najgorsze jest nie to, że ktoś odmówi Różaniec zamiast Koronki albo odwrotnie, ale że można źle odmówić i jedno i drugie...
Myślę, że ilość przewyższająca jakość to podstawowy i częsty błąd już nie tylko przy odmawianiu tej czy innej modlitwy, ale w ogóle w naszym podejściu do spraw wiary. Ostatnio często przychodzi mi na myśl powiedzenie: praktykujący, ale nie wierzący.
Jeśli chodzi o te dwie modlitwy - Pan Jezus usilnie prosił św. Faustynę o odmawianie i promowanie Koronki, a Maryja wielokrotnie wołała o odmawianie Różańca... Wydaje się, że nie uzgodnili zeznań, prawda?

Moim zdaniem, najgorsze jest nie to, że ktoś odmówi Różaniec zamiast Koronki albo odwrotnie, ale że można źle odmówić i jedno i drugie...
Myślę, że ilość przewyższająca jakość to podstawowy i częsty błąd już nie tylko przy odmawianiu tej czy innej modlitwy, ale w ogóle w naszym podejściu do spraw wiary. Ostatnio często przychodzi mi na myśl powiedzenie: praktykujący, ale nie wierzący.
Administrator

Postów: 22
Data rejestracji: 23.02.09
anusia napisał/a:
Ja też nie czuję potrzeby odklepywania Różańca ani Koronki do Miłosierdzia Bożego, ani też odstawania godziny na Mszy św. I oczywiście nie robię tego.
Ja też nie czuję potrzeby odklepywania Różańca ani Koronki do Miłosierdzia Bożego, ani też odstawania godziny na Mszy św. I oczywiście nie robię tego.
Aniu, nie posądzałabym Cię o to, że to robisz!
Ani żadnego z szanownych Forumowiczów!Chodzi mi o to, że spotkałam się z sytuacją, kiedy ktoś "wierzący - niepraktykujący", widząc wielu "praktykujących - niewierzących", stwierdza, że cała religia jest do niczego, że będzie sobie wierzył po swojemu i modlił się bez formułek...
Myślę, że ta prosta obserwacja nie wystarczy...Jeśli mieliśmy to szczęście i ktoś (Ktoś) pokazał nam o co (a bardziej o Kogo) w tym wszystkim chodzi, powinniśmy dać świadectwo!
Stąd moje pytanie, co konkretnie możemy robić, żeby tego błędu unikać...
Moderator

Postów: 8
Data rejestracji: 24.02.09
Oczywiście rację ma Katarina, że powinniśmy dawać świadectwo, i nie zrażać się, jeśli to i tak nie do wszystkich trafia.
Jednym ze sposobów - może małym i niepozornym - jest radosne i szczere bycie chrześcijaninem/chrześcijanką. Różnych ludzi przyciągają różne środki i sposoby, ja na przykład nie reaguję pozytywnie na "Bóg cię kocha zawsze, wszędzie i w ogóle", ale na pewno znajdą się osoby, które właśnie tego potrzebują - z czego wniosek, że nie można się uciekać do jednego środka, aby pozyskać wszystkich. I jeszcze jeden wniosek: naprawdę pozyskać człowieka można dopiero (i to przecież nie zawsze), gdy go się dobrze zna, ponieważ dopiero wtedy się wie, czego ten człowiek potrzebuje, a na jaki typ argumentów jest uodporniony.
Natomiast na radość, odwagę i szczerość dobrze reagują raczej wszyscy; jeśli nie zostaną pociągnięci, to przynajmniej uszanują, bo zobaczą w tym jakąś siłę.
Przychodzi mi jeden przykład do głowy: u mnie w parafii Msza niedzielna trwa raczej długo - najczęściej 1 h 20 min, czasem półtorej godziny, wczoraj trwała godzinę i pięćdziesiąt minut - zawsze było tak, że przychodziliśmy po Mszy do domu i od progu psioczyliśmy na księdza, co on takie długie Msze odprawia. Aż powoli moja siostra i ja zmieniłyśmy myślenie i gadanie i przestawiłyśmy się na: jakbyśmy nie chciały, to byśmy nie chodziły. Teraz z dumą słuchamy rodziców - gdy przychodzą w niedzielę znajomi albo rodzina i zaczynają śpiewkę: a co u was tak długo w kościele - odpowiadamy zgodnie: jakbyśmy nie chcieli itd.
Ja wiem, że przykład jakby rodem z elementarza, ale cóż, na razie tylko na tyle mnie stać
Jednym ze sposobów - może małym i niepozornym - jest radosne i szczere bycie chrześcijaninem/chrześcijanką. Różnych ludzi przyciągają różne środki i sposoby, ja na przykład nie reaguję pozytywnie na "Bóg cię kocha zawsze, wszędzie i w ogóle", ale na pewno znajdą się osoby, które właśnie tego potrzebują - z czego wniosek, że nie można się uciekać do jednego środka, aby pozyskać wszystkich. I jeszcze jeden wniosek: naprawdę pozyskać człowieka można dopiero (i to przecież nie zawsze), gdy go się dobrze zna, ponieważ dopiero wtedy się wie, czego ten człowiek potrzebuje, a na jaki typ argumentów jest uodporniony.
Natomiast na radość, odwagę i szczerość dobrze reagują raczej wszyscy; jeśli nie zostaną pociągnięci, to przynajmniej uszanują, bo zobaczą w tym jakąś siłę.
Przychodzi mi jeden przykład do głowy: u mnie w parafii Msza niedzielna trwa raczej długo - najczęściej 1 h 20 min, czasem półtorej godziny, wczoraj trwała godzinę i pięćdziesiąt minut - zawsze było tak, że przychodziliśmy po Mszy do domu i od progu psioczyliśmy na księdza, co on takie długie Msze odprawia. Aż powoli moja siostra i ja zmieniłyśmy myślenie i gadanie i przestawiłyśmy się na: jakbyśmy nie chciały, to byśmy nie chodziły. Teraz z dumą słuchamy rodziców - gdy przychodzą w niedzielę znajomi albo rodzina i zaczynają śpiewkę: a co u was tak długo w kościele - odpowiadamy zgodnie: jakbyśmy nie chcieli itd.
Ja wiem, że przykład jakby rodem z elementarza, ale cóż, na razie tylko na tyle mnie stać
Użytkownik

Postów: 74
Data rejestracji: 27.10.09
Nieraz o sobie mogę powiedzieć że dzisiaj "odklepałem różaniec". Ale czy odważyłbym się powiedzieć to o drugiej osobie - chyba nie. Czy miłość bez uczynków ma jakąkolwiek wartość - chyba nie. Na pewno nie. Czy Maryja i Pan Jezus mówi musicie odmawiać różaniec, musicie odmawiać Koronkę - chyba nie. Do odmawiania różańca i Koronki jest zachęta. Nie musimy. Ale, jeżeli chcemy, to czy będziemy odklepywać? Po co? Kościół nakazuje uczestniczyć w niedzielnej Eucharystii itd. Jeżeli kochamy Maryję, to pragniemy Ją uwielbić. Pragniemy przypodobać się swojej Matce. Dlatego, choć mało, to jednak czynimy to solidnie i najlepiej jak umiemy, by sprawić Jej radość. Ktoś powiedział, że jak nam się dłuży czas na Eucharystii, to pierwszy sygnał, że coś dzieje się niedobrego z naszą wiarą. Czy w każdym przypadku miał rację? Nie wiem. Ale myślę, że miał dużo racji.:tiphat
Początkujący użytkownik

Postów: 32
Data rejestracji: 18.04.10
A ja jak się nawróciłem - oczywiście przez Maryję i nałożenie szkaplerza karmelitańskiego. W trakcie jego nakładania przez kapłana poczułem, jakbym nałożył zbroję przeciw grzechowi i od tego momentu oddałem Maryi swoje życie i wolę. Zacząłem się modlić. Odmawiam tylko 1 różaniec i czuję się nieszczęśliwy, gdy nie odmówię modlitwy.
Moje życie się odmieniło. Spowiadam się raz w tygodniu. Wiem, kiedy przychodzi pokusa, aby zgrzeszyć. Teraz Msze i modlitwy są dla mnie za krótkie...
Moje życie się odmieniło. Spowiadam się raz w tygodniu. Wiem, kiedy przychodzi pokusa, aby zgrzeszyć. Teraz Msze i modlitwy są dla mnie za krótkie...
Początkujący użytkownik

Postów: 32
Data rejestracji: 18.04.10
Oczywiście nie zawsze byłem oddalony od Boga. Jako dziecko modliłem się do Jezusa i On mi pomagał w szkole. Jak byłem głodny, to mnie karmił. Stawiał na mojej drodze ludzi, którzy dawali mi jedzenie za darmo, czy to w sklepie, czy gdzie indziej.
A jak pomagał w szkole? "Odwoływał" lekcje, jak za bardzo się bałem. Wystarczyło Go o to poprosić. Ale przyszedł czas, że Jezus "przestał" mnie słuchać, jak mi się wydawało, więc przestałem się modlić.
Nie wiem czemu, może dlatego, że wprowadzili Komunię św. na stojąco, a to jest grzech, przestałem czuć ciepło po przyjęciu Komunii św. ...
A jak pomagał w szkole? "Odwoływał" lekcje, jak za bardzo się bałem. Wystarczyło Go o to poprosić. Ale przyszedł czas, że Jezus "przestał" mnie słuchać, jak mi się wydawało, więc przestałem się modlić.
Nie wiem czemu, może dlatego, że wprowadzili Komunię św. na stojąco, a to jest grzech, przestałem czuć ciepło po przyjęciu Komunii św. ...
Początkujący użytkownik

Postów: 32
Data rejestracji: 18.04.10
I teraz "wkracza" Maryja... Dostałem Cudowny Medalik i zacząłem się modlić, ale tylko do Maryi i zacząłem jeździć do Częstochowy. Trwa to już 20 lat. Oczywiście, miałem takie chwile, w których moja wiara we wstawiennictwo Maryi słabła, ale kiedy zaczynała słabnąć, to akurat film leciał o Niej w telewizji i moja wiara znowu zaczynała się tlić.
I jeszcze wam coś powiem. Po tych 20 latach, jak zacząłem się modlić, to doświadczyłem miłości Bożej: czułem, jak Bóg mnie kocha i wiem, że nie tylko mnie kocha, ale wszystkich ludzi: tych nienarodzonych jeszcze i tych, którzy grzeszą przez alkohol, plotki, narkomanów, złodziei - wszystkich ludzi...
I jeszcze wam coś powiem. Po tych 20 latach, jak zacząłem się modlić, to doświadczyłem miłości Bożej: czułem, jak Bóg mnie kocha i wiem, że nie tylko mnie kocha, ale wszystkich ludzi: tych nienarodzonych jeszcze i tych, którzy grzeszą przez alkohol, plotki, narkomanów, złodziei - wszystkich ludzi...
Dodany dnia 03-04-2012 05:01
Początkujący użytkownik

Postów: 26
Data rejestracji: 09.03.12
krzysztof napisał(a):
Nie wiem czemu, może dlatego, że wprowadzili Komunię św. na stojąco, a to jest grzech, przestałem czuć ciepło po przyjęciu Komunii św. ...
Nie wiem czemu, może dlatego, że wprowadzili Komunię św. na stojąco, a to jest grzech, przestałem czuć ciepło po przyjęciu Komunii św. ...
A to ciekawe. Mógłbys uprzejmie mi wytłumaczyć, na jakiej podstawie twierdzisz, że Komunia Sw. przyjmowana na stojąco jest grzechem.
Które z Bożych Przykazań przekraczamy?
A Komunia Sw. na rękę też jest grzechem?
Początkujący użytkownik

Postów: 32
Data rejestracji: 18.04.10
gdy wierzymy, że w Eucharystii jest Jezus
to wtedy sami klęczymy z szacunku...
Kardynał Cañizares, jako prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, wyjaśnił, dlaczego papież Benedykt XVI wszystkim udziela Komunii świętej do ust i na klęcząco. Taka postawa jest właściwa, bo "Komunii dajemy bardzo szczególną formę kultu i uznania Boga. Chodzi o to, że mamy wiedzieć, że jesteśmy w bezpośredniej obecności Boga, że On przyszedł do nas, a my nie jesteśmy godni" - powiedział Kardynał.
Prefekt powiedział, że Komunię należy wszędzie wprowadzić w tej formie, aby z powrotem odzyskać znak kultu. Myślę, że jest to niezbędne, aby w całym Kościele Komunię Świętą przyjmować na kolanach.
Kardynał powiedział:
Ojciec Św. Benedykt XVI, jeszcze jako prefekt Kongregacji d/s. Nauki Wiary w książce Duch liturgii z 2000 r. napisał na temat postawy klęczącej:
(Kard. J. Ratzinger, Duch Liturgii, s. 164-165).
(Kard. J. Ratzinger, Duch Liturgii, s. 170).
(Kard. J. Ratzinger, Duch Liturgii, s. 172-173).
Dzisiaj niektórzy podkreślają godność człowieka tak mocno, że stopniowo zastępuje się kult Boga kultem człowieka. I wydaje się, że coraz częściej człowiek adoruje siebie samego, a nie Boga.
Klękanie przed inną osobą jest zawsze oznaką szacunku dla kogoś większego. Najwyższym rodzajem szacunku jest cześć. Oto dlaczego od najdawniejszych czasów jest zwyczajem klękanie ludzi przed Bogiem i oddawanie Mu czci.
to wtedy sami klęczymy z szacunku...
Kardynał Cañizares, jako prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, wyjaśnił, dlaczego papież Benedykt XVI wszystkim udziela Komunii świętej do ust i na klęcząco. Taka postawa jest właściwa, bo "Komunii dajemy bardzo szczególną formę kultu i uznania Boga. Chodzi o to, że mamy wiedzieć, że jesteśmy w bezpośredniej obecności Boga, że On przyszedł do nas, a my nie jesteśmy godni" - powiedział Kardynał.
Prefekt powiedział, że Komunię należy wszędzie wprowadzić w tej formie, aby z powrotem odzyskać znak kultu. Myślę, że jest to niezbędne, aby w całym Kościele Komunię Świętą przyjmować na kolanach.
Kardynał powiedział:
Jeśli bagatelizujemy Komunię, to bagatelizujemy wszystko. Nie możemy w tak ważnym momencie, jak Komunia, realna obecność Chrystusa, Boga, który jest miłością, bagatelizować Chrystusa.
Ojciec Św. Benedykt XVI, jeszcze jako prefekt Kongregacji d/s. Nauki Wiary w książce Duch liturgii z 2000 r. napisał na temat postawy klęczącej:
(…) istnieją wpływowe środowiska, które próbują wyperswadować nam postawę klęczącą. Usłyszeć można, iż klęczenie nie pasuje do naszej kultury (czyli właściwie do jakiej?), iż nie wypada dojrzałemu człowiekowi, który wyprostowany staje naprzeciw Boga, lub też nie wypada to człowiekowi zbawionemu, który dzięki Chrystusowi stał się wolny i dlatego też nie musi już klęczeć. Zwyczaj klękania nie pochodzi z jakiejś bliżej nieokreślonej kultury – pochodzi z Biblii i biblijnego poznania Boga. (…)
(Kard. J. Ratzinger, Duch Liturgii, s. 164-165).
(…) Tam, gdzie klęczenie to czysta zewnętrzność, zwykły akt zewnętrzny, tam staje się ono bezsensowne; jednakże także tam, gdzie ktoś próbuje ograniczyć adorację do sfery czysto duchowej nie ucieleśniając jej, tam akt adoracji gaśnie, bo czysta duchowość nie odpowiada istocie człowieka. Adoracja jest jednym z tych zasadniczych aktów, które dotyczą całego człowieka. Stąd w obecności Boga żywego nie wolno porzucić gestu ugięcia kolan. (…)
(Kard. J. Ratzinger, Duch Liturgii, s. 170).
(…) Być może zatem postawa klęcząca jest rzeczywiście czymś obcym dla kultury nowoczesnej, skoro jest ona kulturą, która oddaliła się od wiary i wiary już nie zna, podczas gdy upadnięcie na kolana w wierze jest prawidłowym i płynącym z wnętrza, koniecznym gestem. Kto uczy się wierzyć, ten uczy się także klękać, a wiara lub liturgia, które zarzuciłyby modlitewne klęczenie, byłyby wewnętrznie skażone. Tam gdzie owa postawa zanikła, tam ponownie trzeba nauczyć się klękać, abyśmy modląc się pozostawali we wspólnocie Apostołów i męczenników, we wspólnocie całego kosmosu, w jedności z samym Jezusem Chrystusem (…).
(Kard. J. Ratzinger, Duch Liturgii, s. 172-173).
Dzisiaj niektórzy podkreślają godność człowieka tak mocno, że stopniowo zastępuje się kult Boga kultem człowieka. I wydaje się, że coraz częściej człowiek adoruje siebie samego, a nie Boga.
Klękanie przed inną osobą jest zawsze oznaką szacunku dla kogoś większego. Najwyższym rodzajem szacunku jest cześć. Oto dlaczego od najdawniejszych czasów jest zwyczajem klękanie ludzi przed Bogiem i oddawanie Mu czci.
Dodany dnia 18-04-2012 21:17
Początkujący użytkownik

Postów: 26
Data rejestracji: 09.03.12
Nadal nie rozumiem, skąd Komunia Sw. na stojąco jest grzechem.
Moderator

Postów: 25
Data rejestracji: 11.01.09
Rycerz KoC napisał(a):
Nadal nie rozumiem, skąd Komunia Sw. na stojąco jest grzechem.
Nadal nie rozumiem, skąd Komunia Sw. na stojąco jest grzechem.
nie jest grzechem

pozdrawiam +
O WARTOŚCI ŻYCIA ROZSTRZYGAJĄ NIE CZYNY, CHOĆBY WIELKIE, ALE MIŁOŚĆ, CHOĆBY MAŁA.
____1 Kor 13____
www.teologia.pl www.pro-life.pl
Ave Maria, gratia plena, Dominus Tecum, benedicta Tu in mulieribus et benedictus fructus ventris Tui, Jesus. Amen.
____1 Kor 13____
www.teologia.pl www.pro-life.pl
Ave Maria, gratia plena, Dominus Tecum, benedicta Tu in mulieribus et benedictus fructus ventris Tui, Jesus. Amen.
Początkujący użytkownik

Postów: 32
Data rejestracji: 18.04.10
bez ducha sw nie da sie zrozumieć
to się czuje
to się czuje

